|
Noc Muzeów Krakowskich 2008 „LS-Deckungsgraben
No. 7

Czy betonowy
korytarz może konkurować z salami pełnymi dzieł sztuki? Podczas
ostatniej Nocy Muzeów we Krakowie, po raz kolejny okazało się, że
tak. W nocy z 16 na 17 maja, za symboliczną złotówkę można było
zajrzeć do większości placówek muzealnych w Krakowie. Schron
przeciwlotniczy w parku krakowskim w ciągu kilku godzin odwiedziło
ponad tysiąc osób. Wystawę wewnątrz schronu pt. „Plac Inwalidów –
historia miejsca” i ekspozycję poświęconą obronie przeciwlotniczej
zorganizowało Małopolskie Stowarzyszenie Miłośników Historii „Rawelin”
i Oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa przy ul. Pomorskiej.
Gdyby impreza trwała dłużej, na pewno nie zabrakłoby chętnych. Tym
bardziej, że nawet „rdzenni” krakowianie nie kryli zaskoczenia, że
kilkudziesięciometrowy korytarz kryje się tuż pod parkowym
trawnikiem. Długa kolejka przed wejściem nie odstraszyła
najwytrwalszych. A w środku? Zamiast tradycyjnego „nie dotykania
eksponatów” można było przymierzyć maski przeciwgazowe, hełm
Luftschutzu, zajrzeć do schronowej apteczki, czy porozmawiać z
„granatowym” policjantem o sytuacji na froncie. Wystawa połączona z
elementami rekonstrukcji historycznej okazała się strzałem w
dziesiątkę. Zresztą „Rawelin” sprawdził pomysł już w ubiegłym roku.
Wtedy w czasie Nocy Muzeów, przez dwa udostępnione zwiedzającym
schrony przewinęło się kilka tysięcy osób.
Obiekt w Parku
Krakowskim typu LS - Deckungsgräben
powstał w 1944 na terenie
ówczesnej niemieckiej dzielnicy miasta. Podobnych schronów zachowało
się w okolicy kilka, m.in. przy ul. Lea i Królewskiej. W całym
Krakowie zaplanowano budowę sześćdziesięciu tego typu schronień,
jednak ostatecznie udało się zrealizować tylko połowę. Miały pełnić
rolę tymczasowej kryjówki przed nalotem. Betonowe, prefabrykowane
elementy konstrukcji chroniły jedynie przed odłamkami i nie
wytrzymałyby uderzenia bomby lotniczej. Schron nie posiadał urządzeń
filtracyjnych, dlatego też na wyposażeniu niezbędne były maski
przeciwgazowe. Wzdłuż ścian umieszczone były drewniane ławeczki, a
przy wejściach, oprócz schodów znajdowały się pochylnie dla wózków
dziecięcych i inwalidzkich. Na końcu korytarza, w małym
pomieszczeniu, była prowizoryczna toaleta i wyjście ewakuacyjne.
Stowarzyszenie „Rawelin”
ma pod swoją opieką cztery takie obiekty w mieście. Od 2006 roku
prowadzi w nich prace porządkowe, aby przystosować je do ruchu
turystycznego. Oprócz tego zajmuje się również dwoma schronami
biernymi piechoty (Regelbau 668) położonymi na terenie gminy
Zabierzów (Rudawa i Nielepice). Obecnie nie ma określonych terminów
zwiedzania, a wszystkie schrony otwierane są w zależności od
zapotrzebowania. Być może zmieni się to jednak, gdy zostaną one
włączone do istniejących lub planowanych tras turystycznych. Noc
Muzeów to jeszcze jeden dowód na to, że warto, aby tak się stało.
(Gazeta.pl 20.05.2008)
Takie
rzeczy to tylko w tę noc. W tym roku kolejki podczas V Nocy
Muzeów w Krakowie ustawiały się nie tylko pod Wawelem. Taki widok
można zobaczyć w naszym mieście tylko raz w roku - pustki w barach,
a tłumy młodych ludzi w muzeach. Tysiące studentów, licealistów,
turystów i rodzin uzbrojonych w złotówki, za które można było kupić
monetę upoważniającą do wstępu, ruszyły na zwiedzanie. Furorę zrobił
w tym roku park Krakowski. - Schron przeciwlotniczy jest
rewelacyjny. Tyle lat mieszkam w tej okolicy i nie miałem pojęcia,
że coś tak niezwykłego może być pod trawnikiem - zachwycał się Marek Kracki.
Swoje trzeba było odstać wszędzie. Żeby wejść do Barbakanu - około
pół godziny, do Muzeum Farmacji - podobnie. Tylko w Narodowym około
północy kolejek przed wejściem nie było, wszyscy bowiem chronili się
przed deszczem w hallu. Tu hitem były prace Wyspiańskiego i Kantora.
Sztuka współczesna wywoływała jednak mieszane uczucia. - Żeby z
połamanego parasola zrobić arcydzieło? - powątpiewała para
studentów. W Muzeum Inżynierii Miejskiej zachwycały autobusy ogórki,
syrenki i piękne junaki. - Mój dziadek kiedyś jeździł takim
motocyklem - wzdychał jeden z odwiedzających.
W V Nocy Muzeów uczestniczyło 25 instytucji. Hasłem tegorocznej
edycji byłą 90. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, nie
zabrakło więc wątków patriotycznych. Muzeum UJ przygotowało recital
utworów Fryderyka Chopina. Zagrał je Marek Szlezer na oryginalnym
fortepianie należącym do Chopina. Co prawda kilkunastominutowa ulewa
przegoniła na chwilę zwiedzających z dziedzińca Collegium Maius, ale
gdy tylko ustał deszcz, najstarszy budynek UJ zapełnił się ponownie.
- Skoro jest taka kolejka, na pewno warto tu przyjść, zwłaszcza że
to moja pierwsza Noc Muzeów - żartował Michał, student prawa na UJ.
- Będzie można się przez chwilę poczuć jak Kopernik zaglądający w te
mury. Warto wymienić pokaz multimedialny na elewacji Wieży
Ratuszowej "Mistrzowie naszych Mistrzów" przygotowany przez Fundację
Conspero, a także koncert moskiewskich solistów w Auli Collegium
Novum UJ. - Mam nadzieję, że za rok muzea będą otwarte przynajmniej
do trzeciej - powiedziała nam Ania, uczennica III LO w Krakowie. -
Nie trzeba będzie tyle biegać, żeby jak najwięcej zobaczyć, a
naprawdę jest co oglądać i chętnych z pewnością nie zabraknie.(Aneta
Zadroga) |