|
Akcja "Brama Franciszka Józefa"

11
lipca 2009 roku w Węgrzcach koło Krakowa członkowie Małopolskiego
Stowarzyszenia Miłośników Historii "Rawelin" przeprowadzili akcję
ratowania bramy fortecznej przed zbieraczami złomu. Brama znajdowała
się na zapolu fortu Węgrze, na terenie opuszczonej i zarośniętej
działki. Nie wiadomo dokładnie, z którego z okolicznych fortów mogła
pochodzić. Ponieważ jest to teren ogólnodostępny istniało
niebezpieczeństwo, że zabytek może niedługo podzielić los innych
metalowych elementów wyposażenia Twierdzy Kraków, które są od wielu
lat rozkradane przez złomiarzy i kolekcjonerów.
Informacje o zapomnianym zabytku otrzymaliśmy od jednego z
miłośników fortyfikacji, od kilku dni członka naszego
Stowarzyszenia, który natrafił na okazałą bramę forteczną
z końca XIX wieku
dwa lata temu. - Zrobiłem zdjęcia i o sprawie zapomniałem - wspomina
Piotrek. - Dziś sprawa odżyła. Istnieje potrzeba pilnego
zabezpieczenia unikalnej bramy, gdyż już nosi ślady prób demontażu -
nie wiadomo kiedy wywęszą ją sprawniejsi złomiarze. W pobliżu
rozkradane i dewastowane są opuszczone koszary wojskowe.
Przygotowanie do akcji trwało ponad tydzień, w tym czasie
przeprowadziliśmy wizje lokalną, wykonaliśmy dokumentacje
fotograficzną, złożyliśmy do Wojewódzkiego Urzedu Ochrony Zabytków w
Krakowie wniosek o zgodę Wojewódzkiego Małopolskiego Konserwatora
Zabytków na zabezpieczenie bramy, jak też kompletowaliśmy potrzebny
sprzęt. Zaplanowaliśmy – razem z Januszem Leśniewiczem z Fundacji „Janus”,
że brama trafi do fortu Tonie. Tam zostanie wyremontowana, a w
przyszłości – wyeksponowana w Muzeum Twierdzy Kraków. Zastępca
Konserwatora Zabytków w Krakowie mgr inż. architekt Jacek
Chrząszczewski przyjmując argumentacje Małopolskiego Stowarzyszenia
Miłośników Historii "Rawelin", że brama w obecnej sytuacji
pozbawiona ochrony narażona jest na niebezpieczeństwo dewastacji i
kradzieży - dopuścił przeprowadzenie fachowego demontażu jej
skrzydeł i wykopanie słupów nośnych oraz przetransportowanie
wszystkich części bramy do fortu 44 Tonie, gdzie zostaną przekazane
pod opiekę Pana Janusza Leśniewicza i Fundacji Aktywnej Ochrony
Zabytków Techniki i Dziedzictwa Kulturowego "Janus".
W
sobotę z samego rana rozpoczęliśmy prace. Okazało się, że „skrzydła”
bramy udało się zdemontować bardzo szybko, problem zaczął się
natomiast z metalowymi słupami, na których brama była osadzona.
Zostały wkopane głęboko w ziemię i zalane dużą ilością betonu.
Pomimo kilkugodzinnego rozkuwania i próby wyrwania słupów liną
przywiązaną do samochodu, beton za nic nie chciał „puścić”. Późnym
popołudniem "rawelinowa" ekipa poddała się. Wykop wokół słupów
sięgał prawie półtora metra w głąb, a na dnie odsłaniały się kolejne
warstwy betonowego umocowania. Prezes „Janusa” obiecał nam, że w
ciągu najbliższych dni sprowadzi ciężki sprzęt, którym będzie się
dało uwolnić słupy z betonowych fundamentów. Póki co –
zabezpieczyliśmy „dziury”, tak, żeby nikt do nich nie wpadł.
Pocieszające jest to, że metalowe elementy okazały się wyjątkowo
„oporne” - raczej mało prawdopodobne, żeby złomiarze dali sobie z
nimi radę.
Kilka dni później...
(Interia.pl.
13.07.2009)
Brama Franciszka Józefa.
Austro - węgierska brama forteczna została uratowana przed
zbieraczami złomu przez miłośników zabytków militarnych na terenie
opuszczonej jednostki wojskowej w Węgrzcach koło Krakowa. Metalową
bramę, unikalną w skali całej Twierdzy Kraków, odkryło w okolicy
fortów Węgrzce i Łysa Góra Małopolskie Stowarzyszenie Miłośników
Historii "Rawelin" Nie wiadomo, w którym forcie była pierwotnie
zamontowana i jak trafiła na dzisiejsze miejsce - w zwykłym
ogrodzeniu z siatki, okalającym zlikwidowaną jednostkę wojskową w Węgrzcach.
Za zgodą konserwatora zabytków, 11 lipca członkowie stowarzyszenia
rozpoczęli rozbiórkę bramy. Jej "skrzydła" udało się wymontować od
razu, problemem okazały się metalowe słupy, na których brama była
osadzona. Zostały wkopane głęboko w ziemię i za czasów jednostki
zalane grubą warstwą betonu, którą trzeba było rozkuwać. Po kilku
godzinach pracy było jasne, że nie uda się ich "ruszyć" podręcznymi
narzędziami. Dlatego w najbliższych dniach metalowe słupy będą
usuwane przy pomocy ciężkiego sprzętu. Zabytek został przewieziony
do fortu Tonie, gdzie - po remoncie - będzie można go zobaczyć
w ramach planowanego Muzeum Twierdzy Kraków Fundacji "Janus".(JD)
(Gazeta
Krakowska 13.07.2009r
Stowarzyszenie Rawelin uratowało brame.
Działacze
ze stowarzyszenia miłośników fortyfikacji "Rawelin" zapewniają, że
odnaleziona przez nich brama na terenie byłej jednostki wojskowej w
Węgrzcach to absolutny unikat, niespotykany na terenie całej
Twierdzy Kraków.
Ponieważ opuszczone koszary są
dewastowane, również zabytkowa brama mogła paść łupem złomiarzy.
Miłośnicy fortyfikacji postanowili ich uprzedzić. Zdemontowali bramę
i przewieźli ja do fortu Tonie. - Dostaliśmy zgodę Konserwatora
Zabytków na demontaż - zastrzega Joanna Dolna z organizacji. - W
nowym miejscu brama będzie poddana renowacji i wyeksponowana w
planowanym Muzeum Twierdzy Kraków. Sobotnia akcja ratunkowa
zakończyła się połowicznym sukcesem. - Udało się wymontować
"skrzydła" bramy, ale pojawiły się problemy ze słupami, na których
były osadzone - relacjonuje Dolna. - Za czasów jednostki wojskowej,
ktoś zalał je betonem. Janusz Leśniewicz z fundacji "Janus"
opiekujący się fortem Tonie obiecał, że w najbliższym dniach zajmie
się organizacją ciężkiego sprzętu, którym wymontowane zostaną bramne
słupy.(Anna Agaciak) |